• Wpisów:145
  • Średnio co: 24 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 01:04
  • Licznik odwiedzin:38 732 / 3612 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Jakże dzisiaj jestem zmęczony, jakże roztargniony i jakże zamyślony....

Wczoraj zdarzyło mi się umawiać z Agnieszką. Gadałem chyba dobre pół godziny. Ale spaliłem. Nie wyszło nam. Zresztą wiedziałem, że tak będzie. Może to moja wina, że zwlekałem....

Bardzo sztywno tak pisać do bloga. To tak, jakbym pisał kolejną stronę życiorysu. Nie można z nikim pogadać, nie można o nic zapytać, trzeba wiedzieć, co powiedzieć.... Dlatego też stokroć bardziej lubię dyskusje między ludżmi. Przynajmniej podpowiadają, jakich słów użyć ....

A więc nic nam nie wyszło. Oj, jakbym po raz kolejny oglądał "Dziewczynę z ekstraklasy" -> ta sama sytuacja: wszystko skomplikowała ogromna przepaść ziejąca między naszymi sposobami bytu....

No i cóż. Nieprzespana noc refleksji, co mogło pójść żle; zaspany na lekcjach, na wpół umysłowo dyspozycyjny i takoż otwarty, przystąpiłem do dnia. Typowy dzień Nerd-Herda ze złamanym sercem. Demotywujące....

Dorzucę coś na ostro. Prawda o miłości bez wzajemności w wydaniu na granicy cenzury - Eminem i No Love.
 

 
No cóż, rozpoczął się na dobre semestr Dwa. Pierwsze odpytki, pierwsze zadania domowe, pierwsze #oceny (w domyśle: piątki) i zmiany.

Zrezygnowałem z pracy w wywiadzie szkolnym (coś w stylu CIA). Powód: nacisk rodziców. Powiedzieli, że to nie zadanie dla mnie. I choć trochę bardziej będę się musiał starać na wzorowe zachowanie, to naśladowanie Chucka zostawię sobie na następne klasy.

Pełen rozmyślań i planów na następny tydzień, zasypiam już powoli za klawiaturą. A, jeszcze dorzucę trochę muzyki. Tym razem Shakira i Loca - no cóż, trochę to już wiekowe, ale posłuchać zawsze można a po coś nowszego i bardziej "ode mnie" - zapraszam już za niedługo.


Do zobaczenia na dzisiaj, czytelnicy!
 

 
Piszę dopiero teraz, bo dopiero teraz udało mi się zebrać wszystkie moje myśli "do kupy" i skutecznie przelać na papier. Wróć. Na klawiaturę.

Zasłuchałem się Bruno Marsa, przemyślałem parę rzeczy i non stop medytując, jak to będzie z moim życiem, rozpoczynam pisanie tego postu.

Pierwszy dzień był na ogół "dniem technicznych początków" - zaznajomiony z zasadą działania kart chipowych, jakie dostawaliśmy na początku naszego pobytu w domu rekolekcyjnym, a równocześnie wkurzony - tak, wkurzony. Ciągłymi zabawami sąsiadów polegającymi na wyciąganiu ludziom kart z czytników. Postanowiłem poszukać jakiejś luki w zabezpeczeniach i udało mi się ominąć doszczętnie cały system.

Ale nie mowa o technice. Mowa o przemyśleniach. Przed rekolekcjami byłem strasznie shy. Nierozgadany, cichy, skryty, zwłaszcza uczuciowo. Popełniałem ciągle jeden błąd - byłem raptusem (zresztą, do dziś coś zostało, ale pracuję nad tym), co prowadziło do nieustannych konfliktów, głównie z rodziną. Postanowiłem pojechać z intencją stania się bardziej cierpliwym, co zrozumiałem dokładniej na pierwszym nabożeństwie.

Drugi dzień był dniem oczyszczenia, a równocześnie dniem nauki nie poddawania się w dążeniach. Jak król Dawid, który w młodzieńczych latach nie był traktowany zbyt poważnie, ale przez nieustanne "don't give up!" wyrósł na zaradnego króla.

Trójeczka - to następne nauki, tym razem o grzechu i jego sposobie atakowania człowieka. Bynajmniej tak było na początku. Potem były prezentacje każdej z grup w formie scenek (jakoś poszło, średnio, ale jednak )

Najbardziej wzruszająca z tego wszystkiego była Noc Świadectw, czyli ceremonia kończąca rekolekcje. Przypomnę tylko, że w czasie jej trwania każdy, który coś doświadczył, dzielił się tym z pozostałymi. Mówiono o naprawdę wielkich cudach, ale też stał się cud. Jeden z przemawiających.... oświadczył się w czasie przemowy. Ludzie! To musiała być robota Ducha Świętego! Ja osobiście zapomniałem połowy swojej przemowy. Może z powodu nadmiernej tremy - myślałem, że zaraz spadnę do tyłu z wrażenia...

W następny dzień nadszedł czas rozjazdu. Pożegnałem się z wszystkimi znanymi i nowo zapoznanymi i wsiadłem w autobus z naszą grupą. Tymczasem uświadomiłem sobie jedną, niezwykle ważną kwestię. Człowiek jest istotą społeczną i potrzebuje czasami relacji. Tą z Bogiem utrzymuję cały czas. Przyjaźnię się z paroma znajomymi.

Ale jest jeszcze ktoś. Moja najlepsza przyjaciółka. Otóż, ona mi się podoba.... tylko przez bardzo długi czas ukrywałem to, nie mając odwagi jej powiedzieć. Byłem shy. I dopiero teraz uświadomiłem sobie, że I mustn't be so shy! Że to jest bezcelowe, że muszę się w końcu otworzyć i powiedzieć jej o tym, bo stracę jedyną szansę. No cóż.... Nigdy nie będę z Nią, jeśli jej tego nie wyznam. A tak to przynajmniej pięćdziesiąt procent prawdopodobieństwa. Tak, pół na pół. Świat jest czasami zbyt okrutny i nie wszystko może się układać po naszej myśli. Ale co tu począć... może się uda . Dalsze relacje zamieszczę już niebawem.
 

 
Ach, jeszcze ile razy będę musiał wciskać w tytułach to rozwalone P....

Następna nowa, bardzo korzystna dla mnie wiadomość: już koniec półrocza, posiedzenie plenarne zarządu mojej szkoły już zakończone, a #oceny wystawione. W dzienniku elektronicznym pokazała się już średnia: 5.0

Cztery czwórki, tyle samo szóstek i dziesięć piątek. Takie są pełne statystyki.

Ja tymczasem cały czas ładuję swoją pracę w L.safeCMS'a, mimo problemów natury klawiaturowej [czytaj niżej].

Następna trasa koncertowa już od najbliższej niedzieli. Nieustanne #koncerty pastorałkowe w różnych parafiach to chyba urok ferii zimowych. Wytchnienie mamy dlatego, że w piątek jedziemy na rekolekcje zimowe do Wadowic....

Tymczasem dorzucę coś (może ciut większe coś ) do posłuchania:


Do zobaczenia w najbliższym czasie!
 

 
Po ostatniej mojej większej realizacji akustycznej - Dniu Seniora 2011 - doszło do dość niespodziewanego obrotu sprawy. Składając się, nieopatrznie wylałem na swojego notebook'a odrobinę soku. Prawy rząd klawiatury się pozaklejał, dzisiaj wymontowałem te klawisze, lecz laptopa używam w dalszym ciągu....

Najtrudniej mam właśnie z klawiszem P. Bo też się suszy.... A ja, przyzwyczajony do szybkiego pisania, nie uważam na spadający palec i wychodzą głuoty.... Wróć. Głupoty.

Ostatnio zdarzyło mi się opracować szybką metodę pobierania muzyki z wrzuta.pl. Jest ona dostępna tutaj: http://pastebin.com/mhXVfGHW

Poniżej zdjęcie rozwalonej na czas czyszczenia klawiatury notebook'a:
 

 
Zaczyna się po nowym roku gorączka koncertów....

Ósmy styczeń. Dzień seniora.
Około 300 do 400 ludzi w podeszłym wieku na sali biesiadnej Domu Strażaka.
Planowanych koncertów: 6.
Nagłośnienie obstawiam ja.

Do tego gram w zespole, który ma występować. Wróć. W dwóch - bo zespół dzieciaków p. Lubeckiego wynajął mnie jako klawiszowca. Widać, że ludzi utalentowanych brakuje ....

Załącznik generalny - oto, do czego służy teraz moja torba biurowa, w której przenoszę m. in. służbowego notebook'a.

Do tego, z dydykacją dla szczególnej przyjaciółki. Dla Ciebie, Agnieszko :
 

 
No więc witam wszystkich w Nowym Roku

Mam nadzieję, że znajdę więcej czasu, żeby poopisywać swoje życie i codzienność, bo na razie z tym masakra, a nie chcę ciągle tylko wpisywać w notes developera czegoś takiego:

"20 grudzień. Realizator A06 na ukończeniu, A03 rozpoczęty. Mam pięć i pół realizatora na dziesięć do napisania. A do tego jeszcze frontend i backend.
Zmieniłem architekturę kodowania systemu, wyodrębniając powtarzające się metody działania bazodanowego i zgłoszeń wiadomości użytkownika do plików zmiennych statycznych. Pozwoli to na uniknięcie nadmiernego obciążania jednostki obliczeniowej serwera...."

Wrrr.... można sobie połamać język
 

 
Eeeee.... Po raz kolejny czasu na napisanie czegokolwiek zero Konkurs, CMS do pisania i jeszcze lekcje od siódmej w Elektroniku....
 

 
Zaniedbało się Pingera, ale wrócę. Jeszcze w tym tygodniu.
 

 
Dzisiaj wreszcie dojechałem do akademika do Rzeszowa . Powiem krótko - rok szkolny rozpocząć czas....

Dzień w akademiku po wakacjach: zostaliśmy obsadzeni w pokoju chyba tymczasowym, z oryginalnym przeznaczeniem na magazyn. Stan jest katastroficzny, póki co .

Więcej napiszę jutro, po pierwszym przywitaniu ze szkołą.

Trzymajcie się, czytelnicy!
 

 
Dzisiaj koło piątej wieczór wróciłem z Brzozowskiego Domu Kultury załadowany nieprzetworzonymi egzemplarzami piosenek do obróbki.

Są to piosenki naszego zespołu. Rzecz jasna, byliśmy na sali kinowej z całym ekwipunkiem nagłośnieniowym (z czego nadstawki zaszwankowały, bo crossover'a nie miały) w jednym celu - nagrywaliśmy nasze pierwsze trailer'y. Oficjalne, albowiem zgłosiliśmy się na festiwal piosenki chrześcijańskiej, na który warunkiem jest dostarczenie trailer'ów.

Ale się udało - efekty możecie podziwiać tutaj:


Bóg zapłać ludziom, którzy się do tego przyłożyli!

No - miłych snów dla wszystkich (ja też idę już spać) ....
 

 
Witam ponownie

Słabo na razie piszę, bo uchodzi czas....

Dzisiaj mam ostateczne przygotowania do jutrzejszej, wielkiej próby nagraniowej w naszym MAGIS-owym studiu nagrań. Tworzymy nagrania do konkursu piosenki religijnej

Wieczorem odwiedzają nas wokalistki z zespołu Noi Per Dio, pod kierownictwem o. Piotrka Nowaka (zresztą mojego osobistego wujka ). Tak więc, roboty nie brakuje....

No cóż - nie brakuje. Także na weselach. Nasze #koncerty spodobały się do tego stopnia ludziom, że proszą nas o granie na weselach, tak, jak mówiłem już wcześniej....

Napiszę więcej wieczorem, przekazując też zdjęcia znad Soliny

Do tej pory macie, posłuchajcie, co mi w duszy gra


Do wieczora, ludzie ....
 

 
Nasz pierwszy koncert "w plenerze" nad Soliną zakończony! Było nieżle, aczkolwiek najadłem się strachu, kiedy nasz pierwszy Transporter zaszwankował (silnik spadł z poduszek i rozbił skrzynię biegów)....

Póżniej o mało nie dostałem nerwówki jako #realizator dżwięku, gdy staliśmy godzinę w korku i mieliśmy rozstawić się w pół godziny....

....ale było warto! Koncert się udał, choć wszystko odstawiliśmy "spontanicznie" (bo i kiedy próba?!)

Oczywiście, bez incydentów się nie obyło. Najpoważniejsza #wpadka polegała na tym, że w zepsutym Transporterze został statyw do klawisza i rozkładałem się na stole. Ale niewygodnie grać, gdy nadgarstki musiały znajdować się na wysokości klatki piersiowej ....

Za chwilę zamieszczę zdjęcia i komentarze. Najpierw jednak #elektroda - pasuje napisać o tym, co było, na forum inżynierów dżwięku.

Trzymaaaa.... a no fakt, zapomniałem.
Nie ważne, co było, ważne, że było dobrze. Nawet, jak nie było zbyt dobrze, to było dobrze. Czyli sposób na nietracenie nadziei i nie poddawanie się - czyli jedno wielkie "Hey Hi Hello". Przypomnijcie sobie nastroje w czasie Eska Music Awards 2008:

No - trzymajcie się!
 

 
Zupełnie zapomniałem o Pingerze, a to przez wzrost obowiązków na głowie....

No cóż - dzisiaj jestem już po kolejnym koncercie naszej trasy, jeszcze zostały nam dwa #koncerty. Jutro - Solina. Wyjeżdżamy spod Starej Wsi w samo #południe razem z całym ekwipunkiem....

Tymczasem cały czas koduję i koduję witrynę MAGIS-u (zresztą nie tylko MAGIS-u, bo ten CMS jeszcze będzie używany). Oto, co już "naskrobałem":
  • awatar Makino: nic z tego nie kaman xD
  • awatar Lukasz032: Nie jesteśmy za bardzo znani, bo nasz zespół zawiązał się dopiero w środku lipca. Zespół nazywa się tak, jak wspólnota katolickiej młodzieży - "MAGIS". Pochodzimy ze Starej Wsi; ja jestem klawiszowcem i zarazem akustykiem zespołu. Obecnie na trasie mamy Solinę (jutro - oprawa muzyczna Mszy Św.), a za tydzień w sobotę gramy w Starej Wsi na weselu :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nie uwierzycie, co się stało....

My (zespół MAGIS) dostaliśmy zaproszenie od lokalnych państwa młodych. Mamy grać na weselu (to znaczy - w kościele, na mszy )!

Wczoraj była próba. Powiedziano mi, że dobrze gram na klawiszach, no i.... dostałem partię solową, a ponadto przygrywki w każdym utworze....

Nie wiem, jak sobie poradzę. Nie wiem, jak my (zespół) sobie poradzimy. Wszak to 4 stanowiska do oblecenia naraz (klawiszowiec, inżynier dżwięku, technik, operator rzutnika)! A jeszcze cztery #koncerty przed nami....

Jestem dobrej myśli, ale co z tego wyjdzie, to nie wiem.

Dorzucę piosenkę na dziś. Miłego słuchania La Roux :
 

 
Zabrałem się od profesjonalnej strony za wykończenie oprawy graficznej. Niestety, trochę to mi zejdzie, bo najpierw muszę dokończyć L.safeCMS "Enigma" (niedługo zacznie działać strona http://cms.lukasz032.xk.pl z dostępnym do pobrania, przetestowania i zakupu programem).

Tymczasem wszystko po to, że nasuwa się pierwsza strona, jaka nowego softu będzie po prostu używać (tu macie podgląd):
http://www.lslhackers.yoyo.pl/images/magissite/prezentacja_demo.png

Jutro nowy dzień, nowe wyzwania, a przede wszystkim nowe.... chodzenie za płytkami ze sterownikami do nowego nabytku po miejscu pracy, bo case z tymi wszystkimi heißpłytkami gdzieś tam zostało .... Demotywujące

I chyba kolejna próba MAGIS-u i naszych śpiewaczek, wśród nich przesympatycznej Agnieszki

Śmiało żegnam się ze wszystkimi, a do rytmu słów "Do jutra!" dorzucam coś do posłuchania, dla ukojenia ucha. Popłyńmy wraz z Rivers of Babylon:
 

 
Dzisiaj nic nie napiszę.... a może jednak....

No to napiszę. Siedzę przy nowym notebooku i konfiguruję.... Istny cyrk i zamieszanie

Za wiele się nie rozpiszę, bo spać się chce, jak nigdy dotąd.... Powiem tylko, że wczoraj zupełnie zapomniałem, a była rocznica mojej pierwszej randki Tylko, że nie jestem obecnie z tąże dziewczyną - los tak chciał, że bardziej jej w głowie były imprezy i włóczenie się z innymi (dobrze przynajmniej, że nic niemoralnego się nie dzieje....)

Zasypiam....

.... ale zamieścić coś do posłuchania na dzisiaj, to zamieszczę. Inna i 10 Minutes.

Idźcie spać w pokoju. Amen.
 

 
Po dłuższej "chwili" nieobecności wreszcie się pojawiłem

Ano, byłem na rekolekcjach MAGIS-u. Nie wolno się ze światem łączyć, tak więc sprawa z brakiem wpisów jasna. Wróciłem parę dni temu, ale muszę ogarnąć parę trudnych technicznie rzeczy, a przede wszystkim zawojować tu z porządną (!) grafiką strony (kod CSS się trochę podmieni, tutaj poprawi parę spraw natury technicznej i glanz majonez )

Dzień jak dzień, o siedemnastej próba....

Tak w ogóle to co chwilę jadę po koncertach w różne zakątki. Kiedyś Brzozów, pierwszego sierpnia Stara Wieś (tu mieszkam) dwudziestego drugiego Solina ....

Do usłyszeeee.... a, zapomniałem - kącik audiofila.
Na dzisiaj: Kate Ryan i Babacar. Skaczę przez epoki, ale muzyka mi w głowie gra, to nic nie poradzę....

No to teraz mogę powiedzieć - do usłyszenia jutro!
 

 
Wczoraj padł telefon, nie miałem co pisać wieczorem ....

Dzisiaj rano nie było nic ponad zwykły gdański początek dnia Wstaliśmy wyspani, w pełni sił....

Pierwszy cel - jak to zwykle bywa, gdy chce się poopalać - Gdynia SKM-ówka kursuje od świtu do nocy, więc dostać się nie było pr.... był jeden problem - z wyjściem z bramy zakonu bo z braku karty chip pasującej do wszystkich bramek dostaliśmy zwykły klucz do wszystkich zamków, który za Chiny nie chciał się przekręcić od wewnątrz - puścił po minucie kręcenia w górę i w dół....

Następna wpadka poranka - GPS został w pokoju. A w Gdyni był zasięg WiFi, więc gdybym miał sprzęt, pisałbym to około dziesiątej rano a tak to dopiero w nocy .

Ważne, że doszliśmy bez AutoMapy ....

Opalaliśmy się do około 17-10 po południu. Potem to już z górki - powrót do Gdańska, obiad (ach, ta słynna restauracja Swojski Smak ), galeria Madison - no i zakon back ....

Odwiedził nas jeszcze ks. Piotrek, z którym ledwo zdążyłem porozmawiać o nowo nabytym Soundcraft'cie....

Potem to już tylko mycie - i tak jestem tu .

Dla melomanów na dziś - Rihanna i Lady Gaga z hitem Silly Boy. Tak mi się przypomniało :
 

 
Plaża.... Jak zwykle, mnóstwo piasku, gorące słońce, pot na czole mimo czapki na uszy opuszczonej.... Tragikomedia z glonami nabijającymi się do stóp przy każdym zanurzeniu....

.... - takie są uroki polskiego morza .

Takiego spędzania czasu to można pozazdrościć....

Tymczasem w głowie mam kolejny plan odnośnie systemu stron internetowych, który piszę bez przerwy.... Wiem na razie, iż mam trzy zamówienia - MAGIS-u, o. Tomka i lokalnej OSP.

Więcej szczegółów po wypoczynku w devblog'u, zamieszczę link.

A na razie wracam do opalania się ....
 

 
Jedziemy od czterech godzin z jednym tylko przystankiem.... a właściwie to teraz cały czas stoimy, bo w korku

Siedzę za sterami nawigacji i pilnuję, żeby nasza rodzina dotarła do celu .

Tymczasem za sobą mam dość wczesną pobudkę i zero natchnienia; nieco więcej napiszę, jak dojedziemy .

Kącik audiofila - Tinchy Stryder i jego Number 1:
 

 
Właśnie trwają ostatnie przygotowania do mojego wyjazdu.... Przez ostatni tydzień spędzałem czas na Mazurach, w klimatach gorących plaż i sporej liczby ludu

Muszę powiedzieć, że Mazurszczanie mają piękne tereny, jednak nie mogę tego powiedzieć o ich drogach - te są tragedyjne, póki co ....

No więc tak - z rana, o ósmej, wyjeżdżamy do Gdańska, odwiedzając przy okazji Krynicę Morską. Mam nadzieję, że będzie tak, jak zawsze. A nadzieje, jak wiadomo, są w życiu potrzebne....

Dołączam coś, z czego można się pośmiać. Tuż pod koniec roku szkolnego w dawnej szkole, nakręcone podczas występu, na którym obstawiałem nagłośnienie:
 

 
Witajcie, wszyscy czytelnicy

Wchodzicie na tą stronę w przedbiegach jej startu, tak więc rewelacji się nie spodziewajcie....

Oficjalny start czwartego sierpnia. Akurat się nałożyło, że będzie w rocznicę mojej pierwszej randki no ale cóż poradzić ....

Do tego czasu na pewno zmieni się tło, wygląd i w ogóle. W końcu jestem programistą i webdeveloperem, więc czego bym nie potrafił

No ale dosyć przechwalania na dzisiaj, przyjdzie na to czas

Utwór na dziś: Lady Gaga - Poker Face (wiem, że stary - ale od czegoś w końcu trzeba zacząć ).